Ikebana organoleptycznie.
Na dobry koniec semestru zimowego udaliśmy się grupowo (i pod przymusem) do Ochanomizu w celu liźnięcia zasad układania ikebany (=japońskiej sztuki układania kwiatów).
Nauczyłam się tyle, że ikebana klasyczna (no, jeden z jej rodzajów, a jest tego zapewne miriady miriad) to trzy badyle o różnej długości wetknięte w “jeża” (podstawka z kolcami do mocowania kwiatów) po linii prostej. A ikebana free-style to… free-style, ale musi odpowiadać japońskiej estetyce. Nasza miła pani nauczycielka najbardziej chwaliła kompozycje, które dla mnie były definicją braku gustu. A te bardziej “europejskie” na siłę poprawiała. Zresztą, pani nauczycielka ikebany to osobna historia. Starała się być miła, do każdego podchodziła, pytała skąd jest, rzucała kilka uprzejmych słów na temat danego kraju… no, a przynajmniej z całego serca się starała. Przytoczę skrótowo jej dialog z Asią, która siedziała przede mną, więc wcześniej padła jej ofiarą. Ja w tym czasie tłumiłam wybuchy śmiechu, nabijając gałęzie brzoskwini na “jeża”.
Pani: Skąd jesteś?
Asia: Z Polski. (Poorando)
Pani: A, z Holandii? (Oranda)
Asia: Nie, z Polski. [uprzejmy uśmiech]
Pani: A, z Polski… Polska, to gdzieś niedaleko Uzbekistanu, nieprawdaż? [przed nami inwigilowany był kolega z Uzbekistanu]
Asia: Raczej niespecjalnie. [jeszcze bardziej uprzejmy uśmiech]
Pani: Ah, tak… Polska… hm… [stara się ze wszystkich sił przypomnieć sobie cokolwiek, co mogłaby wiedzieć o tym egzotycznym kraju] A to tam macie takie okrągłe, białe domki?
Asia: [spojrzenie typu "wtf???"]
Pani: No takie domki z okrągłymi dachami.
Asia: Eeee, o ile mi wiadomo, to chyba nie bardzo.
Pani: [nierozumiejące spojrzenie] Ach, tak. [uśmiech]
I przeszła do mnie. Słysząc, że też jestem z Polski, chyba trochę się speszyła. Temat okrągłych dachów nie był kontynuowany. Po burzliwym namyśle stwierdziłyśmy, że może chodziło jej o prawosławne kopulaste cerkwie? … Jak widać ludzie wzbijający się na wyżyny estetyki nie zawsze mają czas wyjść poza swoją dziedzinę (to nie była bynajmniej jedyna gafa, jaką pani tego dnia strzeliła). Ale któż by ją winił, w końcu starała się być uprzejma.
Ale wracając do samej zabawy kwiatkami. Pora na część wizualną relacji.

Wszyscy dzielnie próbują swych sił w starciu z (martwą) roślinnością.

Niektórzy nawet nazwali swe dzieła, jak Oppa-san - oto "MSS" czyli "MinSokSpecial". Zdjęcie z serii "Gap się na badyle i staraj wyglądać artystycznie."

Hhartystka w pełnym wyszczerzu. Za mną ze swoją porcją roślinności walczy Nakamura-sensei.

Aleks w Akcji. Obok niej Tao tworzy ze swojej ikebany historię miłosną.

Po skończeniu klasycznej ikebany postanowiłam pobawić się we free-stajla. Najbardziej artystyczne było wyplątywanie tego z włosów potem.

I kolejne niestandardowe podejście do problemu, zresztą moje ulubione. Myślę jednak, że nasza pani nauczycielka by tego minimalistycznego pomysłu nie doceniła.
I tyle. Z wycieczki wyniosłam (poza wspomnieniami o domniemanym sąsiedztwie Polski i Uzbekistanu), parę gałęzi obsypanych różowymi kwiatami, z których ułożyłam potem u siebie cudowną kompozycję… w plastikowej butelce. Zresztą, zgodnie z sugestią pani nauczycielki, żeby nie było.
Na szczęście koniec semestru świętowaliśmy też w bardziej przyziemny sposób. Który, muszę przyznać, daleko bardziej mnie ukontentował. Niestety, nadal hana yori dango. Zwłaszcza, jeżeli ten kwiat jest japoński, cięty i nabity na jeża.

No!

Nie mogę oprzeć się wrażeniu, że mówiąc białe, okrągłe domki pani miała na myśli igloo.
Tacy też się zdarzają, choć muszę przyznać, że ja jak na razie jestem pozytywnie zaskakiwana wiedzą o Polsce.
Fajnie, że znów aktualizujesz.
no, też pomyslalam o igloo
Ja nie o igloo. Ja pomyślałam o dachu domu Muminka. Był okrągły.
Może to się wydać absurdalne, ale raczej na pewno chodziło jej o igloo – rozmawiałam kiedyś z jakimś Japończykiem na Skype i o Polsce wiedział właśnie tyle, że “jest tam bardzo zimno, ludzie mieszkają w igloo, polują na niedźwiedzie polarne i ch** wie gdzie to jest”
Znowu notki! Jeesssssss
Jak się tak nad tym zastanawiam, to rzeczywiście igloo wydaje się bardziej prawdopodobne od cerkwi – cerkiew zakładałaby przynajmniej minimalną wiedzę o regionie, łatwiej w Polsce o cerkiew, niż o igloo ( chociaż, czy ja wiem…Przez ostatnią zimę, która ponoc nie oszczędzała naszego kraju, mój brat nazywał własne domostwo pieszczotliwie “norą Eskimosa”…zaraz się okaże, że pani wiedziała więcej o naszym kraju, niż my same =3 ).
A tak przede wszystkim to chciałam powiedziec, że na pierwszym od góry zdjęciu Andrij wygląda, jakby chciał się pociąc sekatorem.
Niekwestionowany tytuł Miss Obiektywu przyznaję Oppie.
Większość ludzi na świecie nie wie gdzie leży Polska, chociaż w telewizji i w radiu mówi się o rosnącej popularności tego kraju. Ten demot (górna część obrazka): http://demotywatory.pl/1404529/Tak-Amerykanie-widza-Polske
i przytoczony powyżej dialog dobrze świadczą o rzeczywistej pozycji polski. A tak poza tym teraz wiem co to jest Ikebana i… jestem troszkę zawiedzony.